Wednesday, August 30, 2023

UFO

https://www.freepik.com/
Pewnego zimowego wieczoru, mając 8 lat, szłam z  koleżanką na sanki
. Było już ciemno, a lokalna górka była oddalona jakieś 500 metrów od naszego bloku pod samym lasem Witomińskim. Nigdy nie chodziłyśmy na sanki pod las, same, o tak późnej porze. Nie wiem dlaczego wtedy wyszłyśmy, co nam do głowy strzeliło i dlaczego rodzice pozwolili nam w ogóle wyjść z domu. Pamiętam, że koleżanka gadała jak nakręcona, gdy w pewnym momencie ja zauważyłam olbrzymi, zielony, świecący trójkąt na niebie. Wisiał tak sobie nad lasem, mógł mieć wielkość może boiska do piłki nożnej. Szłam ale nie mogłam się odezwać, byłam jak zahipnotyzowana. Lidka mówiła jak nakręcona, najprawdopodobniej nie widziała tego co było na wprost nas, a ja nie byłam w stanie oderwać wzroku od tego obiektu zawieszonego jakby nad lasem. Gdy po dobrych kilku minutach obiekt zniknął, byłam w takim szoku, że bałam się przed samą sobą przyznać do tego co widziałam. Czułam podświadomie, że było to UFO, chociaż wtedy - 40 lat temu, nie było internetu, nie było żadnych informacji na ten temat dostępnych dla tak małego dziecka jak ja. Nie pytałam koleżanki czy widziała to samo, bo bałam się usłyszeć, że też to widziała i że to jest UFO. Nie powiedziałam też o tym nigdy moim rodzicom z tego samego powodu. Tak się złożyło, że kilka dni później, na stole w kuchni leżała jakaś lokalna gazeta w której była opisana historia kilku chłopców ze Stanów Zjednoczonych, którzy będąc gdzieś na obozie zostali uprowadzeni przez UFO, byłam przerażona, odłożyłam gazetę i za wszelką cenę postanowiłam wymazać z pamięci to co widziałam.

    Czterdzieści lat później... mieszkając już na Florydzie coś mi strzeliło do głowy i około 22:30 wyszłam z psem na spacer, chociaż zazwyczaj nasz ostatni spacer jest około 20:30-21:00. Wracają z psem już na naszej ulicy, gdy pies był zainteresowany wąchaniem krzaczków, ja podniosłam głowę (kocham gapić się na gwiazdy)... zamurowało mnie - na bezchmurnym, rozgwieżdżonym niebie od północy nadleciała ogromna pomarańczowa kula ognia. Leciała tak przez może 2-3 sekundy, zgasła na kolejna sekundę, zaświeciła ponownie i poleciała dalej w kierunku południowym. Wyglądało to jak Fireball - olbrzymi meteoryt.  Nie wydawała przy tym żadnego dźwięku. Byłam jak zahipnotyzowana, wiedziałam, że nie mam szans na uchwycenie tego na kamerze, więc po prostu obserwowałam przelot z podziwem. Czy to było UFO - nie wiem. Ja mam umysł ścisły, zawsze najpierw szukam naukowego wytłumaczenia - według mnie była to tak zwana kula ognia, czyli większy meteoryt, ale wszyscy z którymi rozmawiałam kręcą głowami, ich zdanie to było coś więcej.

    A teraz powód dlaczego napisałam ten post. Dzisiaj w nocy przez nasze okolice przewalał się huragan Idalia. Szedł powoli, nabierał energii z Zatoki Meksykańskiej przed uderzeniem. Wiatr był potworny, woda z nieba lała się strumieniami, palma która rośnie zaraz przy moim oknie waliła gałęziami tak głośno, że ciagle wybudzała mnie ze snu. Takie zjawiska pogodowe to ogromna ilość energii. Gdy udało mi się zasnąć, śniło mi się że byłam gdzieś na szkoleniu, coś związanym z energią czy czytaniem Rekordów Akaszy. Pamietam, że w przerwie w zajęciach wyszliśmy wszyscy na zewnątrz, była noc. Spojrzałam w górę, a (znowu) na bezchmurnym niebie pojawił się statek kosmiczny. To nie był zwykły, owalny spodek, to był ogromny obiekt, w którym byłam w stanie wyodrębnić bardzo dużo szczegółów, zmieniał swój wygląd tak jak autoboty w filmie Transformers. Widziałam wyraźnie każdy element. Statek był tak duży że zasłaniał przynajmniej 1/4 widzianego przeze mnie nieba. Spojrzałam dalej a za nim było dużo mniejszych jemu podobnych statków. Jedne bliżej, inne dalej, jedne większe, inne wyglądały jak błyszczący piasek na niebie. W sumie mogło byś ich tysiące... 

    Nie wiem jak ten sen zinterpretować. Przeważnie jeśli mi się śni sen przepowiadający, to realizuje się on dwa dni później. Będę musiała obserwować wiadomości w ciagu najbliższych kilku dni. Może NASA albo inna agencja rządowa wypuści jakieś nowe informacje? Może coś pojawi się na niebie?

No comments:

Post a Comment

Lisa - pierwsza kobieta w Air Force

Po długiej przerwie i za namową mojej niezastąpionej motywatorki Anetki Karwowski wracam do spisywania moich doświadczeń z odkrywaniem poprz...