Wiele miesięcy temu, ojciec mojej koleżanki z pracy zachorował na raka odbytu. Przeszedł przez pierwsza serię chemioterapii, niestety lekarze nie byli zbyt zadowoleni z wyników leczenia. Rak się zmniejszył tylko o milimetr i wszystkie objawy pozostały.
Koleżanka wiedziała, że jestem Mistrzem Reiki, od czasu do czasu prosiła mnie o pomoc dla swojego pacjenta, nigdy jednak nie poprosiła mnie o zrobienie sesji na jej ojcu, a ja tez nigdy nie zaoferowałam jej swojej pomocy. Wychodzę z założenia, że jeśli ktoś potrzebuje moje sesji, ten znajdzie do mnie drogę.
Kilka tygodni temu wymieniłyśmy między sobą grzecznościowe "Jak się masz" mijając się przy szafkach dla pracowników w klinice, gdy ja zapytałam znienacka: Jak się czuje tato? Nie mam pojęcia dlaczego o to zapytałam, czułam taką presję wewnętrzną od kilku dni.
Maud odpowiedziała: W sumie dobrze, rak się nie powiększa.
Zaskoczyła mnie tą odpowiedzią, bo myślałam, że tato już wyzdrowiał. Maud powiedziała, że tato miał ostatnie badanie w kwietniu, miał mieć kolejną chemię w czerwcu, ale jadą w odwiedziny do rodziny w Quebec'u, więc przełożyli chemioterapię na lipiec. Wzięłam głęboki wdech... Maud spojrzała się na mnie i cicho zapytała: Wiem, że jesteś bardzo zajęta, wiem, że ciagle Cię o coś proszę... ale... czy mogłabyś zrobić Reiki na moim tacie?
Dwa dni później skontaktował się ze mną Pan R. W zasadzie to nie musiałam go nawet o nic wypytywać, bo sama choroba wiele mi o nim powiedziała, jak również sposób w jaki do mnie napisał:
" Hi, my daughter told me about your reiki treatments. At your convenience, I would like very much my rectal tumor to heal without having surgery."
"Cześć, moja córka opowiedziała mi o Twoich sesjach Reiki, gdybyś znalazła wolną chwilę chciałbym, żeby mój rak odbytu został wyleczony bez operacji".
Żeby was nie zamęczać zbyt długimi opisami... Sesja odbyła się trzy dni później. Ponieważ jestem Mistrzem Reiki ale również czytam Rekordy Akaszy i jestem Intuitive Psychic, moje sesje łączą w sobie wszystkie te elementy. W trakcie sesji przekazałam Panu R. wiadomości od jego opiekunów (aniłów stróży jeśli ktoś woli). Notabene jego Anioł wygląda jak wielki Wiking. Cały czas do mnei mówił, żeby przekazać R, że jest gwiazdą rocka. Nie miałam pojęcia o czym on mówi, ale przekazywałam większość wiadomości jakie mi podawał. Powiedziałam też, że rak odbytu to znak dla Pana R, że trzyma w sobie to co mu nie służy. Rak oznacza nagromadzoną złość. On powinien przestać trzymać tą złość w sobie, powinien wyrażać wszystkie swoje emocje - dobre i złe. Powinien się bardziej otworzyć na ludzi. Oczywiście samo Reiki też zrobiłam i na koniec sesji wysłałam mu kompletny raport.
Wczoraj, gdy spotkałam Maud w pracy zapytałam jak się tato czuje. Maud ... rozpłakała się: powiedziała, że Tato ma w sobie tak ogromne pokłada energii jakich nie widziała u niego nigdy wcześniej. Cały czas mówi, do wszystkich i o wszystkim, tak że już najbliższa rodzina zaczyna mieć dosyć jego paplaniny. Ale najwazniejsze, że ... zniknęły wszystkie objawy raka (nie ma krwawienia, kolor i konsystencja wypróznień bez zarzutów i od czasu Reiki nie potrzebuje żadnych środków na zaparcia).
Teraz czekamy na badania MRI... ale wszyscy jesteśmy dobrej myśli.