Powoli zaczynam sobie wypracowywać własną metodę pracy z energią. Ostatnio udało mi się zrobić certyfikat z zaawansowanego czytania Rekordów Akaszy i zaczęłam dodawać czytanie do moich sesji. Jednak dopiero jak odczyt rekordów wstawiłam na początek sesji, zauważyłam jak wielkie znaczenie mają, bo dostaje dużo więcej informacji dzięki którym mogę wzbogacić sesję.
Jak pisałam wcześniej, jestem terapeutą masażu. Kilka dni temu jedna z moich koleżanek w pracy, która zna historię Pani Danusi, wpadła zapłakana do mojego gabinetu i zaczęła mnie błagać, żebym pomogła jej pacjentce, która ma raka piersi 4-tego stopnia z przerzutami do wątroby i węzłów chłonnych. Mi osobiście nie wolno kontaktować się z klientką z kliniki, którą miałam na swoim stole, ale to nie była moja pacjentka, tylko Maude, więc po chwilach wątpliwości zdecydowałam się im obu pomóc. Dałam Maude moją wizytówkę i powiedziałam, żeby klientka do mnie napisała, kiedy będzie gotowa. Jeszcze tego samego dnia dostałam wiadomość od Kimberly z prośba o sesję.
Umówiłam się z Kim, że sesja odbędzie się o 10:00 wieczorem, jak u mnie w domu zapanuje cisza, psy przestaną wyciągać mnie na spacery, a dzieci i mąż przestaną rozrabiać.
O 9:30 usiadłam przy biurku, ułożyłam grid z kryształami i postanowiłam połączyć się z rekordami Kim (wcześniej dostałam jej zgodę). Już "idąc" w kierunku jej rekordów, zobaczyłam że wyglądam jak rzymski generał z czasów pierwszych chrześcijan. Nie wiedziałam co to znaczy, ale pozwoliłam sobie, żeby mnie prowadzono w tym kierunku. Widziałam siebie jako generała ale wiedziałam, że to nie jest moje życie, tylko jedno z poprzednich żyć Kim. Była dowódcą, wydawała rozkazy, na jej polecenie ginęli ludzie, w tamtym życiu uczyła się jak to jest być odpowiedzialnym za smierć setek ludzi. Zawsze powtarzam moim klientom, że jesteśmy tu na ziemi, żeby doskonalić swoją duszę i to, że w którymś życiu zrobiliśmy coś złego, to wszystko zostało zaplanowane wcześniej, bo to też jest częścią naszej nauki. Ja sama wiele razy byłam Krzyżowcem i jestem pewna, że do świętej było mi bardzo daleko. Opiekunowie Kim pokazali mi ją jako zwycięzcę, gdzieś w okolicach wulkanu, który akurat wybuchł. Była bardzo dumnym mężczyzną, bardzo dobrym dowódcą. Zawsze wygrywała bitwy (i to był znak, że bitwa teraz też może być wygrana).
Dalej przeszłam do pytań o jej chorobę, dostałam odpowiedź, że powinnam "czytać" jej ciało zgodnie z tym czego się uczułam, i tak:
- rak - to choroba która pojawia się gdy człowiek w sobie trzyma złość. U Kim wszystko zaczęło się w lewej piersi i rozeszło dalej przez wątrobę do węzłów chłonnych.
- pierś - choroba w okolicy piersi znaczy, brak opieki, psychiczny brak, jakby Kim żyła przez wiele lat w poczuci, że nie może na nikogo liczyć i to uczucie ją niszczyło od środka,
- wątroba - wątroba jest odpowiedzialna za usuwanie toksyn z pożywienia, które spożywamy. Choroba w okolicy wątroby może oznaczać, że Kim nie potrafi pozbyć się toksycznych ludzi ze swojego życia, albo też, że często uwikłana jest w jakieś toksyczne sytuacje.
- węzły chłonne - stanowią część systemu ochronnego naszego organizmu, choroba w tym miejscu oznacza, że osoba czuje się zaatakowana.
Gdy zapytałam jak może sama sobie pomóc w leczeniu, odpowiedzieli: Musi nauczyć się przebaczać. Podali mi też dokładną treść afirmacji, którą powinna sobie kilka razy dziennie powtarzać, że przebaczyć wszystkim ale również sobie.
Jednak najciekawsze nastąpiło, gdy zaczęłam robić Reiki. Nie będę zagłębiać się w szczegóły, napisze tylko w skrócie, że pierwsze co widziałam to rozległy stan zapalny obejmujący klatkę piersiową i brzuch. Na początku myślałam, że w ten sposób pokazują mi raka, ale to było rozległe i wyglądało jak zastygająca lawa. Bardzo ciężko było się tego pozbyć, razem z Arch. Rafałem próbowaliśmy to leczyć ale to się co chwila odnawiało, więc wzięliśmy się na sposób i to wymroziliśmy. Pomogło.
 |
Olejek, który klientka znalazła przypadkiem w swojej torebce |
Po sesji, jak zwykle spisałam i wysłałam raport do klientki, jej odpowiedź mnie zszokowała:- w tej chwili przechodzi cellulitis albo infekcję bakteryjna skóry, stan zapalny rozchodzi się po całej klatce piersiowej i brzuchu. Leczą ją już trzecim antybiotykiem - nic nie pomaga.
- w trakcie sesji czuła się bardzo dobrze, czuła jak robiłam znaki na jej czole, była bardzo zrelaksowana, jakby przebywała pod wodą, a jej ciało było lekkie i wibrowało na wysokich częstotliwościach, czuła się wspaniale. Nawet zaczęła już czytać afirmację.
Nagle zaczęłam dostawać od niej kilkanaście sms-sów jeden po drugim. Rozsypała się. Przyznała się, że żyła w bardzo toksycznym związku, że o nawrocie raka dowiedziała się dzień przed ogłoszeniem wyroku sądu rodzinnego przyznającego jej pełną opiekę nad córką.
Całą sesję, łącznie z odpowiedzią na kilkadziesiąt jej pytań zakończyłam grubo po 1-ej w nocy. Kim była zachwycona, czuła się wspaniale, nawet to załamanie, które przyszło po słowach o przebaczeniu, bardzo ją emocjonalnie oczyściło.
Update z maja 2022:
Rak Kimberly zniknął i w piersi (IV) i w wątrobie i węzłach chłonnych pod pachą.