Tuesday, August 29, 2023

Kolejny sen... i znowu woda.

Nie wiem co z tymi snami się dzieje. Dawno nie miałam tak, żeby każdej nocy mieć bardzo intensywne/prawdziwe sny, które pamiętam długo po przebudzeniu.

Trzy, a może cztery noce temu śniło mi się, że jestem w jakimś tłumie ludzi, to chyba była jakaś granica, ale miejsce wydaje mi się nie miało znaczenia. Ci ludzi byli chyba imigrantami czy uchodźcami oczekującymi na wpuszczenie na teren jakiegoś kraju albo regionu. Ja im pomagałam w jakiś sposób, byłam wolontariuszką ale nie mam pojęcia co dokładnie robiłam. Po prostu byłam, udzielałam informacji. Pamiętam, że obróciłam się w prawo i zobaczyłam powoli płynącą wodę, coś jak rzeka, ale nie widziałam (albo nie zauważyłam) nic dookoła, może dlatego, że mój wzrok spoczął na tym co pływało w wodzie. Ludzkie zwłoki, zwrócone twarzą do dołu, ubrane w kurtkę i spodnie w jakimś szarawo-czarnym kolorze. Kompletnie nic rzucającego się w oczy, nic charakterystycznego co mogłabym przypisać do kogokolwiek z moich znajomych. Jakby to była zupełnie obca mi osoba. Woda też była zupełnie neutralna, jakby była tylko nośnikiem informacji - nie miała brudnego koloru jak wtedy przy śnie o powodzi, czy czarnego jak w tym śnie o huraganie. Płynęła wolno, leniwie, jak w spokojnej rzecze. Następnie z tego co pamiętam, spojrzałam na swoją dłoń (prawą) i ktoś mi podał kartkę niby znalezioną przy topielcu. Był to fragment listu od mojej byłej przyjaciółki, w którym wściekła skarżyła się na swojego męża. Pisała, że teraz gdy mogłaby już podróżować po całym świecie, nadal nie może nigdzie jeździć, bo jej mąż nie ma dla niej czasu. Gdy tylko przeczytałam wiadomość, sen się urwał.

Nie rozumiem tego snu. Nie łączy mnie z tą osobą kompletnie nic, ja mam swoje życie, ona swoje. Ostatni raz gdy o niej pomyślałam było to wtedy gdy poprosiłam swoich Opiekunów o ewentualne uzdrowienie jej, jeśli tego by potrzebowała. Czyżby to była jej energia, która próbuje w jakiś sposób nawiązać kontakt? Gdy tylko o tym pomyślę, czuję delikatny lęk - co ona tym razem kombinuje? Jak tym razem chce mnie skrzywdzić? Po co? Gdyby potrzebowała pomocy... nie wiem... możliwe, że bym jej pomogła... po raz kolejny. Bo taka niestety jestem. 

No comments:

Post a Comment

Lisa - pierwsza kobieta w Air Force

Po długiej przerwie i za namową mojej niezastąpionej motywatorki Anetki Karwowski wracam do spisywania moich doświadczeń z odkrywaniem poprz...